Ad. 3. Zrobić sie szczupło płaski w niektórych miejscach

Czytając punkty 1 i 2 nie można zauważyć, że zmieniłem swój stan. Cywilny oczywiście. Waga zeszła w dół – w związku z wszystkimi nerwami z przeprowadzkami ect. Natomiast nie mam, co narzekać… -… Ba… -… Mogę się pochwalić zdolnościami kulinarnymi mojej małżonki.

Biorąc pod uwagę jej debiuty obiadowe „prosto z torebki” do bardzo szybkiej ewolucji w „zrób to sam(a) „, potrawy gotowane przez moją żonę znikają w oka mgnieniu z półmisków, salaterek i talerzy. Ciekawe jest też to, że dopasowaliśmy się w smakach kulinarnych także nie ma problemów z przyprawianiem, doprawianiem , (czyli ogólnie nie ma niepotrzebnego pieprzenia: D).

Wagę mam wyrównaną. Patrząc na mnie można powiedzieć „żona dba o ciebie;) „ – A co… Sie ma.. sie chwali … ;D

to be continued …

Ad. 2. Ustatkować sie

Tutaj należy zacząć od 14 lutego 2008 i mojego niecnego planu zastąpienia komerchy zwanej ValentinesDay na Zaręczyny … i słynnego już „…y … nie wiem” przyszłej „bride”.

Plan zrodził się w połowie stycznia i szybko zaczęła się jego realizacja.
Pierścionek, aranżacja lokalu (dzieki znajomej przygotowane miałem wszystko wczesniej), kwiaty i cała otoczka.
Oczywiście namówienie kobiety na „reumatische kolacjone” w Walentynki to juz była inna sprawa, ale udało mi się ja podejść i (chyba) bez wiekszych podejrzeń (z tego co wiem i tak już była zrezygnowana brakiem wcześniejszych kroków z mojej strony) zgodziła się. D-Day, spacer – kolacja – i przed podwieczorkiem nastąpiłą ta chwila… Niby wyjście do toalety i …. Akcja ! „Rybka” przyszłej narzeczonej, gdy zauważyła mnie wchodzącego na salę z kwiatami, moje niezliczone zapasy waty w kolanach, przyklęk, pytanie i ….. „…y … nie wiem”

Tak. Proszę Państwa Kobieta Moja Osobista, w momencie gdy ja „cały zlany potem” pytałem się czy zechce stać się w niedalekiej przysżłości częścią życia mego na tym łez padole (po wcześniejszym nakarmieniu i napojeniu niskoprocentowym trunkiem), z należytą starannością wypowiedzi usłyszałem odpowiedz „nie wiem”…

Na szczęście moje przyszła żona szybko zareagowała i wyrecytowała korekte zmieniając odpowiedż na bardziej konkretną – inaczej mówiąc akceptującą pozytywnie moją ustną aplikacje.

A jako, że rzecz ta miała miejsce w obecności innych gości restauracji, świadków mam ;)

[BTW. świadków, jedna kobieta po moich oświadczynach klepła znacząco w ramię swego partnera ze słowami: "widzisz, patrz i sie ucz..."]

… to be continued …

… zacznijmy od postanowień  staro – 2007 – rocznych

  1. Wyprowadzić się
  2. Ustatkować sie
  3. Zrobić sie szczupłopłaski w niektórych miejscach

 Ad. 1.

Wyprowadziłem się 2 razy…
po raz pierwszy w kwietniu 2008 …
przeprowadzka numer dwa nastapiła:w styczeniu 2009…

2009 rok to rok przemian u „nas” …..
W związku z ad1 – skracając –  … rok poszukiwań mieszkania, własnego M o ilości pomieszczeń więcej niż 2 pokoje i powierzchni około 50 mkw (a co …)

I nadszedł listopad (kobieta ma osobista – później użyję innego wyrażenia) znalazła pobliskie lokum, które od wizyty numer jeden przypadło nam do gustu…

Szybka decyzja – kredyt – długie oczekiwanie na decyzje banku (w końcu święta się zbliżały) – dalsze oczekiwanie na decyzje banku w końcu swięta po świetach i przygotowania do sylwestra – i tak pierwszego dnia roboczego roku 2010 otrzymaliśmy decyzje ze wszystkich banków, których pytaliśmy (zmówili się na nowy rok), że mogą nam „coś tam dać”, nie przedłużając tej historii 8 dnia miesiąca staliśmy się właścicielami własnego M. Po załatwieniu wszelakich formalności zaczęliśmy od remonty przyszłej rezydencji państwa D. [Temat ten pomine bo remont trwa do dnia dzisiejszego z opóźnieniem miesięcznym – ale i tak jest frajnie :P :P:P].

Czeka nas przeprowadzka numer „tszy”

 

… to be continued …

 

Biorąc pod uwagę, że bardzo dużo się wydażyło przez ten okres – a nie będę was zanudzał epopeją narodową (Chłopów nie lubiłem czytać, bo to długie nudne etc…)  – podzielę wypowiedzi na różne etapy, więc miłej lektury (a sobie wytrwania)…

… to be continued …

Tak proszePaństwa pomidory i zgniłe jaja do rąk i rzucać kto zdenerwowany (lub inne mocniejsze pochodne tego stanu) – jejmężczyzna ma zasłużony urlop – a jak ;) .

 Mam zamiar wypocząć, nadrobić zaległości w wielu sprawach i nabrać sił na hardcore’owy koniuszek tego [myśle że bardzo udanego] roku z 7 na końcu ;) .

… i uwaga:

Przedpremiera postanowień noworocznych:

  1. Wyprowadzić się
  2. Ustatkować sie
  3. Zrobić sie szczupłopłaski w niektórych miejscach

Sytuacja:

informacja na portalu informacyjnym:

„Wypadek autobusu na A4, zginęła jedna osoba” 

… i znane przez wszystkich komentarze (jeden mnie zaciekawił):

da mi ktoś sensowną odpowiedź?

  1. Bóg jest (podobno) naszym ojcem
  2. Mój ojciec (biologiczny) jest dla mnie dobry
  3. Bóg z samej swojej zasady kocha nas, jest najwspanialszy, najcudowniejszy itd, itp…
  4. Mój ojciec (biologiczny) nie skazałby mnie na na przykład tortury, cierpienie, głód, choroby….
  5. Padłaby odpowiedź: że chce sprawdzić, czy jesteśmy dobrzy, czy zasługujemy na niebo itd, itp…
  6. Mój ojciec (biologiczny) nie postąpił by tak wobec mnie, bo mnie naprawdę kocha, nie musi mnie testować.
  7. wniosek: Boga nie ma bądź nie kocha ludzi, bądź jest tak beznadziejnym ojcem, że trzeba się starać (wielbić, bać się, składać ofiary), żeby zasłużyć na jego miłość…

racjonalna odpowiedź???”

Temat w dalszej części sie rozwijał, ale mnie zaciekawił natychmiastowy atak, że ktoś może w taki sposó myśleć ….

Kiedyś byłem blisko Kościoła - ale odrzucił mnie od niego sam kościół, gdyż szuka on ślepych ”przebojowych owiec”, które z jednej strony mają słuchać sie wszystkiego i przyjmować to z pokorą, a z drugiej strony swoją postawą i ”unikalnością” przyciągaćinne ”ślepe owce” do stada.

Jednostki mające własne - czasem inne od reszty zdanie - są automatycznie odpuchane od koryta ( czyli sytuacja jak w polskich partiach zasiadających w sejmie i senacie).

…  i tu pytania:

czym jest wiara, czym jest wiara katolicka, czy wiara w odrębne ”wartości” jest słuszna (chodzi o tolerancje katolików) - i idąc dalej czy w taki sposób można podejść także do osób ”bezwynaniowych”

I kto mi spróbuje zaprzeczyć, że kobiety mogą „posunąć się” do wszystkiego

… myśle, że warto przemyśleć ten tekst …

… zastanowić sie troche …

I oto skończył sie pierwszy dzień Mojej Kobiety Osobistej w nowej pracy.

Z szybkiej relacji:

„W granatowym polarku (firmowym), stałam cały dzień słuchając o chorobach,

zbierając cenne informacje - jak i koraliki,

upatrzyłam sobie super stringi i pościel.

A i wiem, że [gdzieś] jest mieszkanie do wynajecia.

Nogi mnie bolą, bo cały dzień stałam - piwa bym sie napiła ;)”

Dumni bądzmy z jej jakże dzielnej postawy i życzmy powodzenia w dalszych ośmiogodzinnych cyklach dziennych.

 Wspierający Mężczyzna Jej Osobisty

Więc mamy nieRdzielle.
Z tego wynika, że jutro mamy poniedziałek - pierwszy dzień pracy.
Tak prosze państwa - Kobieta Moja Osobista jutro w warunkach pogodowych

Temperatura: -2/1/3 °C | Ciśnienie: 988 hPa | Wiatr: 8 km/h ESE | Śnieg: 0 mm |Deszcz: 0 mm

będzie kroczyć prężnie i „mężnie” do swojej jakże długo oczekiwanej pracy.

Po miesiącach starań i zdezelowanych kartek z wyborczej oraz przeanalizowanych „dejavu’oskich” ogłoszeniach na wszelkiego rodzaju wortalach tematycznych – jest.

Ja sie ciesze, bo mnie sie kobieta w domu marnować i nudzić nie będzie,

ale najważniejsze, że Moja Kobieta Osobista sama z tego faktu wpada w euforie:)

Kończąc ten jakże krótki wywód na temat wigilijnego dnia pracy moge jedyne powiedzieć, że dziś trzeba ostatni dzień sie polenić razem na wersali oglądając wylasowane programy w szklanym pudełku – a co, każdemu sie kiedyś należy.

 

Styczeń 2012
P W Ś C P S N
« mar    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Blog Stats

  • 571 zapatrzonych

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.